wtorek, 22 czerwca 2021

Nowe technologie już tu są i nie ma odwrotu: Z. Czechowska, M. Marcela "Jak nie zgubić dziecka w sieci?"

Prawda jest taka, że nikt tak naprawdę nie wie, jak technologia wpływa na młodych ludzi. Na każde badanie, które sugeruje uzależniający charakter mediów społecznościowych, przypada takie, które pokazuje, że media mają pod wieloma względami zbawienny wpływ na dzieci i młodzież.


Zyta Czechowska, Mikołaj Marcela, Jak nie zgubić dziecka w sieci? Rozwój, edukacja i bezpieczeństwo w cyfrowym świecie, Muza, Warszawa 2021.


Możemy śmiało stwierdzić, że media cyfrowe i nowe technologie są nieodłączną częścią naszej codzienności; przenosimy do sieci niemal całe swoje życie, wykonujemy online te zadania, które jeszcze do niedawna wymagały naszej fizycznej obecności (zapewne pierwsze, co przyjdzie Wam w tej chwili na myśli, to niewątpliwie praca zdalna oraz zdalne nauczanie – kto by pomyślał, że takie rozwiązania mogą dość sprawnie funkcjonować?). Korzystamy z telefonów, by wciąż być na bieżąco i w "zasięgu ręki", czytamy na czytnikach, rozmawiamy twarzą w twarz z rodziną i przyjaciółmi za pomocą aplikacji, robimy zakupy w sklepach internetowych, zamawiamy jedzenie przez stronę... Przykłady obecności technologii w naszym życiu można mnożyć, a i tak podejrzewam, że dłuższą chwilę zajęłoby nam wyczerpanie tematu. Czy z mediami można walczyć? To z pewnością trudne zadanie i, co przyznać, nie zawsze jesteśmy w stanie oprzeć się magii technologii, chociaż (wielu z nas) dzielnie walczymy. W tym miejscu nasuwa się ważne pytanie: skoro my z ledwością ogarniamy świat bez cyberprzestrzeni, jak przysposobić dzieci do odnalezienia złotego środka w tym całym zamieszaniu? Czy w ogóle powinniśmy dzieci ograniczać?

Dziś przybywam do Was z recenzją książki, która zainteresowała mnie już na poziomie opisu – odnosi się do problemów, z jakimi musi zmierzyć się każdy rodzic czy nauczyciel. Publikacja autorstwa Zyty Czechowskiej (Nauczycielki Roku 2019) oraz Mikołaja Marceli (ściśle związanego ze sztuką nauczania) pt. Jak nie zgubić dziecka w sieci? z księgarni TaniaKsiazka.pl to jedna z tych książek, nad którymi warto się pochylić. Dlaczego? Ponieważ inspiruje!


Nowe technologie już tu są i nie ma odwrotu

Jaka jest rola rodzica w edukacji dziecka, wszyscy wiemy, a przynajmniej powinniśmy zdawać sobie z tego sprawę. Kiedy nasz szkrab idzie do przedszkola, szkoły, do cioci na imieniny czy po prostu na plac zabaw, staramy się nauczyć go poprawnego funkcjonowania w nowej rzeczywistości. Z tego powodu zwracamy naszej pociesze uwagę na odpowiednie zachowanie, przestrzegamy przed niebezpieczeństwami, uczulamy na nierozmawianie z obcymi, ale też przygotowujemy dla dziecka bezpieczny grunt, czyli wprowadzamy go w sytuację i nakreślamy, czego mniej więcej może się spodziewać w nowej dla siebie sytuacji. Potem, przeważnie, cierpliwie wysłuchujemy jego relacji ze szkoły, przedszkola czy urodzin koleżanki. Czy tak samo zachowujemy się, kiedy dajemy dziecku dostęp do sieci?

(...) pamiętajcie, że dziś między innymi toczy się gra, jeśli chodzi o poświęcenie uwagi dziecku – jeśli wy o to nie zadbacie, media z chęcią się nimi zaopiekują.

Jak nie zgubić dziecka w sieci? to swoisty przewodnik po cyfrowej codzienności, która jest dla naszych podopiecznych czymś naturalnym, a dla nas nieuniknionym – musimy pogodzić się z obecnością mediów w życiu naszych dzieci, ale uwierzcie mi, że to jeszcze nie koniec świata! Autorzy podpowiadają, jak zmienić stosunek do nowych technologii oraz w jaki sposób wykorzystać je w procesie edukacji i rozwoju dziecka. 

(...) dorośli tak skupiają się na zagrożeniach, które niosą ze sobą nowe technologie, i ochronie przed nimi swoich dzieci, że nie są w stanie dostrzec korzyści, jakie płyną z funkcjonowania w świecie cyfrowym.

Z publikacji dowiecie się m.in. w jaki sposób nowe technologie zmieniają nasz świat, jakie pułapki czyhają na dzieci w sieci i jak zadbać o ich bezpieczeństwo, w jaki sposób internet (wraz ze wszystkimi aplikacjami) może przysłużyć się edukacji oraz jak nie zgubić w tym wszystkim swojego dziecka.

Nie wyrocznia, ale świetna inspiracja

Może najpierw powiem Wam, dlaczego zdecydowałam się na lekturę tej książki? Moja córa, podobnie jak wszystkie dzieci, przez bardzo długi czas była zdana na edukację zdalną (u nas, ze względu na zagrożenie zdrowia, trwało to już od kwietnia zeszłego roku). To jednak nie był jedyny czas, który Ewa spędzała w sieci, bo przecież gra, rozmawia z rodziną przez aplikacje, pisze do kolegów i koleżanek z klasy, ogląda tutoriale na youtubie i robi miliony innych rzeczy za pomocą nowych technologii (m.in. ćwiczy, prowadzi dziennik z postępami, uczy się języka angielskiego, a nawet koloruje obrazki złożone z tysięcy krateczek...). Często zastanawiałam się, czy nie ograniczać jej czasu ekranowego, bo przecież ileż można? Doszłam jednak do wniosku, że póki moje dziecko wypełnia bardzo sumiennie wszystkie obowiązki, nie ma problemu z nauką, nie ma też obiekcji, by wybrać się na rower czy ruszyć na spacer, to po prostu tematu nie rozdmuchuję.



Powiem Wam, że główna myśl tej książki jest bliska mojej, choć ja chyba stawiam jednak większy nacisk na kontrolowanie tego, co moje dziecko wyprawia w sieci – nie ukrywam jednak, że zapewne z biegiem lat ta sytuacja nieco się zmieni. Czy mnie to martwi? Powiem Wam, że nie, bo córka została gładko, ale rzetelnie wprowadzona w temat: wiele czasu poświęciłyśmy na rozmowy o internecie, możliwościach, przydatności i zagrożeniach. W takim poczuciu bezpieczeństwa Ewa odkrywa świat – w swoim tempie, z moją pomocą.

Jak nie zgubić dziecka w sieci? to z pewnością książka, której nie należy traktować jak wyroczni, ale warto wiedzieć, że jest bardzo inspirująca, a przy tym zmuszająca do zastanowienia się nad cyfryzacją naszego świata. Autorzy poruszają kwestie, o których wcześniej nie myślałam, a wszystko poparte jest badaniami (polskimi i zagranicznymi). Dostajemy możliwość spojrzenia na nowe technologie z zupełnie innej strony, z uwzględnieniem ich jasnej, kreatywnej i przydatnej strony. Czy wiecie, że nawet gry mogą pozytywnie wpływać na rozwój Waszych dzieci? 

Publikacja podzielona została na dwie uzupełniające się części. Pierwsza, autorstwa Marceli, jest raczej teoretyczna – tu znajdziecie wyniki badań, rozważania, doświadczenia autora. Druga to już praktyka. Czechowska podaje nam konkretne nazwy aplikacji, dzieli się swoimi doświadczeniami, podpowiada, jak konkretnie wykorzystać internet, by pomóc dziecku w rozwoju, nauce, by podnosić jego kompetencje. To właśnie druga część szczególnie mnie zainteresowała – na pewno wykorzystam zawarte w niej wskazówki przy okazji awansu zawodowego.

Wydaje mi się, że jeśli macie dziecko w wieku szkolnym (uwaga, rodzice nastolatków też znajdą tu coś dla siebie), to Jak nie zgubić dziecka w sieci? z pewnością może Was zainspirować do działania (ja zaznaczyłam wiele propozycji, które z pewnością wykorzystam na lekcjach języka polskiego), ale przede wszystkim do nieco mniej krytycznego spojrzenia na media. Musimy zrozumieć, że obecnie bez mediów się po prostu nie da; nie da się uczyć, trudno złapać kontakt z drugim człowiekiem, trudniej się rozwijać, bo przecież te nowe technologie już tak mocno zakorzeniły się w naszej codzienności... my po prostu musimy je oswoić. Kto wie, czy za jakiś czas ci, którzy nie korzystają z sieci, nie będą uznawani za cyfrowych analfabetów? Nie wiem, w jakim to wszystko pójdzie kierunku, ale rozumiemy, że dzieci po prostu są zmuszone do korzystania z sieci – ba, jest to dla nich środowisko naturalne! – a do naszych zadań należy przede wszystkim sprawienie, by dziecko nie zaginęło nam w akcji.

Książką polecam z czystym sumieniem, bo wiele wnosi, jest ciekawa i pozwala spojrzeć na tę siedzącą z nosami w smartfonach młodzież z nieco mniejszym niepokojem. Koniecznie sprawdźcie też inne bestsellery w księgarni, być może traficie na taki temat, który Was aktualnie zajmuje najbardziej. Warto próbować i mile się zaskoczyć.