poniedziałek, 28 czerwca 2021

W naszych czasach wyrazem najwyższej odwagi jest bycie sobą: Marcel Moss "Nie wiesz nic"

 



Jesteśmy tacy, jakimi ukształtowało nas całe nasze życie. Możemy starać się wypierać nieprzyjemne wydarzenia, ale one i tak pozostaną w nas głęboko ukryte i przypomną o sobie w najmniej oczekiwanym momencie.


Marcel Moss, Nie wiesz nic, t.3, Filia, Poznań 2021.

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Filia miałam okazję przeczytać przedpremierowo najnowszą powieść autorstwa Marcela Mossa i dziś mam przyjemność opowiedzieć Wam kilka słów na temat trzeciego już tomu z serii Liceum Freuda – Nie wiesz nic. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że losy bohaterów są ze sobą powiązane, a w tej części znajdziecie kontynuację "przygód" nastolatków, których mieliśmy okazję poznać w Nie wiesz wszystkiego (t. 1) *recenzja*, natomiast w fabule przewijają się też wątki z Wszyscy muszą zginąć (t. 2) *recenzja*

Premiera Nie wiesz nic już 30 czerwca 2021!


W naszych czasach wyrazem najwyższej odwagi jest bycie sobą

Każdy chce znaleźć swoje miejsce w świecie – taką bezpieczną przystań, do której może zawinąć w chwilach, gdy wszystko się sypie, azyl, w którym może poczuć się bezpiecznie, a przede wszystkim ludzi, przy których może być sobą. Niestety, to nie takie proste...

Życie licealisty zdecydowanie nie jest usłane różami, prędzej można je porównać do pola minowego, gdzie każdy niewłaściwy, nieuważny krok może prowadzić do katastrofy. Poza codziennymi zmaganiami ze szkolną rzeczywistością – walkę o pozycję, akceptację, uwagę i spokój – uczniowie muszą radzić sobie z problemami rodzinnymi, zdrowotnymi, przeszłością i przyszłością.

Śmierć Alana wciąż rujnuje tych, którzy byli z nim w jakiś sposób związani:  Sara chce ułożyć sobie życie po odejściu chłopaka, co nie jest proste, bo smutek przejmuje nad nią kontrolę w najmniej spodziewanym momencie; Marta kontynuuje prowadzenie Skrzynki Zwierzeń, licząc na to, że uczniowie w końcu się otworzą; Wiki zmaga się z ogromnym poczuciem winy – nie radzi sobie z przeszłością. Zostaje jeszcze Daga, która walczy o uwagę i nie godzi się na nową sytuację, oraz Nina podejrzana o nieczyste zagrania. Nie zapominajmy o Kubie... Ekipa musi zmierzyć się z nie lada wyzwaniem: ktoś wie, co zrobili, a czas ucieka. 

Tymczasem gdzieś w Bieszczadach toczy się rozpaczliwa walka o przetrwanie. Huber (nowy kapitan drużyny) stara się zająć  miejsce Alana, jednak morale drużyny leży. Chłopak postanawia zorganizować wypad w góry,  by zacisnąć więzi i zmotywować kolegów do działania. Co prawda wyjazd już na wstępie okazał się, za sprawą Pawła, niewypałem, ale żaden z nich nie podejrzewał nawet, że przyjdzie im walczyć o życie.

Poznamy też Karinę, która postanawia żyć w końcu po swojemu. Dziewczyna wychodzi z cienia i stawiając czoła całemu światu, walczy o lepszą przyszłość. Co prawda jest gotowa na pewne nieprzyjemności, ale w gruncie rzeczy nie spodziewa się tego, co ją czeka. Właściwie nie sposób wywróżyć, na którą stronę przechyli się szala. 

Do czego doprowadzą wszelkie próby odzyskania spokoju? Kto okaże się sprzymierzeńcem, a kto katem? Czy warto porzucać maskę bezpieczeństwa, by żyć w zgodzie ze sobą? W jaki sposób przeszłość kształtuje teraźniejszość? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań to jedynie zalążek opowieści, z którą przyjdzie się nam zmierzyć.

Wyjść na prostą i nie zwariować?

Wracamy do Liceum Freuda i nie wiemy, w co włożyć ręce, bo tyle się tu dzieje. Kiedy mijamy szkolne mury, odnosimy wrażenie, że to jakiś poligon, na którym eliminuje się tych niewygodnych. Uczniowie walczą jednak dzielnie, by wyjść na prostą i nie zwariować, choć to walka nierówna, często bez niczyjego wsparcia, czasem wręcz z góry skazana na przegraną. Ile trzeba mieć w sobie determinacji, by utrzymać coś w tajemnicy, ile odwagi, by wyjść z cienia i zmierzyć się z jawną nienawiścią, a ile, by stawić czoła przeszłości, która nie daje o sobie zapomnieć? Jedno jest pewne: Marcel Moss zabierze nas w rzeczywistość, która na długo wgryzie się w nasze umysły, a wszelkie zdarzenia zmuszą czytelnika do refleksji. Czy takiego świata pragniemy?

Powieść wywołuje w nas ogromne emocje i wcale nie trzeba być uczniem liceum, by z uwagą śledzić działania nastolatków. Poruszane są tu tak ważne kwestie, że z pewnością każdy (absolutnie) znajdzie w tej opowieści coś dla siebie, choć należy z góry ostrzec, że nie będzie to sentymentalna podróż do lat młodzieńczych, a raczej wywlekanie brudów, z którymi (być może) przyszło nam się kiedyś zmierzyć, ale też z którymi będą walczyć nasze dzieci. My przeżyliśmy, ale czy jesteśmy dla młodych odpowiednim wsparciem i potrafimy wnieść w ich życie coś dobrego, uzbroić ich w odpowiednie narzędzia, które pomogą im w radzeniu sobie z codziennością? 

Nie wiesz nic dotyka problemów społecznych – rzekłabym nawet, że autor specjalizuje się w gromadzeniu dramatycznych treści i splataniu ich w grube węzły – m.in. braku tolerancji wobec osób LGBT, ale też niebezpieczeństw, które czyhają na nasze pociechy w sieci. To historia, która doskonale uświadamia nam, jak prosto przekroczyć wszystkie granice, by osiągnąć zamierzony cel – często impuls, jedna chwila determinuje całą naszą przyszłość – uzmysławia, jak bardzo złożona jest rzeczywistość nastolatków, ich problemy wielowarstwowe (o czym często zapominamy), a środowisko niesprzyjające. Nie pochylamy się nad tymi błahostkami, bo przecież to jedynie "szaleństwa młodości", bo to minie, bo z tego wszystkiego można wyrosnąć, bo inni zapomną... Często bagatelizujemy, przymykamy oko, odsuwamy. Problem polega jednak na tym, że niektórych rzeczy nie można odkręcić, kłopoty same nie znikają, a z bycia sobą po prostu nie da się wyrosnąć. 

Książkę czyta się bardzo szybko, na co z pewnością mają wpływ potoczny język powieści (na szczęście bez nachalnego slangu), styl autora – bardzo lekki, mimo podejmowania szalenie trudnej tematyki – oraz interesująca kompozycja. Każdy rozdział to osobna historia opowiedziana z innego punktu widzenia, w narracji pierwszoosobowej. Losy naszych bohaterów przeplatają się i w końcu łączą w spójną całość, dając zaskakujące i pełne emocji zakończenie (a może będąc początkiem zupełnie nowych wydarzeń?). Bohaterowie są zdecydowanie jacyś – nie ma tu mowy o papierowych postaciach, które nic nie wnoszą do fabuły i są, by jedynie być. Nie, to nie tak! Tu każdy odgrywa znaczącą rolę, ma swoje pięć minut, które musi wykorzystać najlepiej, jak potrafi, by osiągnąć cel.

Podsumowując, Nie wiesz nic to historia, od której trudno się oderwać, bowiem fabuła wciąga, zaskakuje rozwiązanie wątków, poruszają losy bohaterów. Kibicujemy nastolatkom, przyglądając się ich zmaganiom z problemami, z którymi absolutnie nie powinni walczyć bez wsparcia dorosłych, a jednak... Obserwujemy rozpaczliwą walkę o uwagę, normalność, spokój czy życie. 

Myślę sobie, że świat potrzebuje takich książek, bo pod tą thrillerowo-dramatyczną otoczką znajdziemy coś więcej – to, nad czym powinniśmy pomyśleć, czemu warto się bliżej przyjrzeć – człowieka, po prostu ludzką istotę, może nieco zagubioną i przytłoczoną, wołającą o pomoc, ale wartościową, czekającą na odkrycie. Oby więcej takich powieści, które mogą zrobić wiele dobrego. Może tędy droga?