czwartek, 1 lipca 2021

Czy można wymazać przeszłość?: M. Majcher "Światło, które nigdy nie gaśnie"

 


Rościmy sobie zbyt wiele praw do oceniania innych. Wydaje nam się, że wiemy, na czym im zależy, do czego dążą i co jest dla nich ważne.

Magdalena Majcher, Światło, które nigdy nie gaśnie, t.1, Pascal, Bielsko-Biała 2021.

Jak wakacje, to może morze? Absolutnie, bo jestem zdecydowanie z tych, którzy wolą szum fal i brodzenie w piasku, niż pędzą górskimi szlakami. Zatem powieść obyczajowa w nadmorskim klimacie nada się doskonale.

Dziś przybywam do Was z recenzją najnowszej powieści autorstwa Magdaleny Majcher pt. Światło, które nigdy nie gaśnie. To pierwszy tom najnowszego cyklu, o czym dowiadujemy się na samym końcu i... bardzo dobrze, że dalszy ciąg tej historii jeszcze przed nami, bo przyznaję ze smuteczkiem, że Światło... mnie nie porwało; nie da się jednak ukryć, że stanowi doskonałe preludium do czegoś wielkiego. Powieść tę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości wydawnictwa Pascal i, jak zwykle, jestem zachwycona paczką, która trafiła w moje łapki – od razu zapachniało morzem!

*Uprzejmie informuję, że żaden konik morski nie ucierpiał podczas robienia tego zdjęcia. Wiadomo, one lubią pływać!


Czy można wymazać przeszłość?

Życie Alicji wywraca się nagle do góry nogami; kobieta zostaje z niczym, kiedy jej mąż zostaje aresztowany za oszustwa skarbowe, komornik wchodzi małżonkom na konto, dom ma zostać sprzedany, a niewielkie zarobki kobiety nie wystarczą do rozpoczęcia życia w pojedynkę, a właściwie we dwójkę... Ala zamiast cieszyć się oczekiwaniem na upragnione dziecko, drży o jego przyszłość. Musi nauczyć się żyć sama, co wcale nie jest takie proste, bo wiadomo – rozum swoje, a serce swoje.

Kobieta nie ma innego wyjścia, jak wrócić do rodzinnego miasta, które opuściła wiele lat wcześniej, ponieważ chciała odciąć się od przeszłości. Alicja musi stanąć twarzą w twarz z tymi, którzy są oszukali i dotkliwie skrzywdzili. Czy odnajdzie się w tej nowej i wyjątkowo niekomfortowej sytuacji? 

Czy można wymazać przeszłość i zacząć wszystko od nowa? Czy istnieje jakaś magiczna metoda na wybaczenie, pozostawienie za sobą tego, co złe, i ruszenie z kopyta w jakąkolwiek przyszłość?

Obyczajówka na wakacje

Światło, które nigdy nie gaśnie to jedna z tych książek, które doskonale sprawdzą się na wakacje, do poczytania na plaży czy pod drzewkiem, do szybkiego wchłonięcia w tak zwanym międzyczasie – nie rażą okrucieństwem, nie są nasączone bestialstwem, a wprowadzają nas w patową sytuację, z której nie istnieje żadne dobre wyjście. Losy Alicji nie są nam obojętne, na co z pewnością ma wpływ jej błogosławiony stan, poza tym stoimy za nią murem, bo została oszukana, a przecież wszyscy lubimy wierzyć, że osoba, którą kochamy i z którą dzielimy życie, jest wobec nas uczciwa.

Książkę, zresztą jak każdą powieść Magdaleny Majcher, czyta się bardzo szybko. Niewątpliwie wpływają na ten stan świetny, lekki i klarowny styl autorki oraz umiejętność budowania świata przedstawionego. To jednak nie wszystko, bowiem najważniejsi są tu ludzie – bohaterowie są doskonale charakterni, a relacje między nimi napięte, niejasne, wymagające od nas skupienia. Tak naprawdę długo nie domyślamy się, o co w tym całym zamieszaniu chodzi i... w gruncie rzeczy dopiero kolejny tom powinien nam coś więcej wyjaśnić. Światło... jedynie nakreśla nam sytuację, stanowiąc doskonałe preludium do "czegoś więcej".

Zabrakło mi w tej historii czegoś wielkiego, szalenie ważnego – nie pojawił się druzgocący problem społeczny, na który liczyłam – dostałam po prostu przyzwoitą obyczajówkę, nad którą prawdę mówiąc, nie musiałam się zastanawiać, bo właściwie nie było takiej potrzeby. Nie pojawiło się tu nic, co zmusiłoby mnie do głębszej refleksji, żaden punkt sporny – to po prostu dramat rodzinny i historia kobiety, która musi zacząć wszystko od nowa. Powieść z pewnością motywuje i myślę, że wielu osobom może przynieść wiele dobrego, np. popchnąć do działania. Ja niestety nie odnalazłam się w niej, a ona nie trafiła we mnie. Po prostu zabrakło mi czegoś mocniejszego.

Nie oznacza to, że nie jestem ciekawa dalszego ciągu tej opowieści, bo jestem – autorka zrobiła czytelnikom psikusa i pozostawiła ich w zawieszeniu – zło! tak się nie robi, bo jak tu dalej żyć? Czekam zatem niecierpliwie na rozwinięcie tej historii i z przyjemnością dowiem się, co dalej! 

Myślę, że powieść idealnie wpasuje się w gust tych, którzy cenią sobie dobrą obyczajówkę. Z pewnością nie zabraknie tu emocji, a przecież po to czytamy, by coś czuć, nieprawdaż? Polecam, bo to dobra lektura do popołudniowej kawy, ale od razu zaznaczam, że może wciągnąć i przetrzymać Was do wieczora. Miejcie to na uwadze.