wtorek, 25 stycznia 2022

Czekolada łagodzi obyczaje: T.M. Rudzka "Czas Karola. Czekoladowa dynastia"

 


Najpierw trzeba marzyć, usilnie, mocno, co skutkuje działaniem, by te marzenia przybrały konkretny kształt. I pracować, pracować, pracować!

Teresa Monika Rudzka, Czas Karola. Czekoladowa dynastia, t. 1, Marginesy, Warszawa 2021.


Dziś na słodko, choć nie obejdzie się też bez nutki goryczy. Temat zacny, intrygujący, bowiem wejdziemy w świat czekolady – tak, dobrze widzicie, dziś będzie o słodyczy, a właściwie o początkach jednej z najsłynniejszych polskich firm; czas prześwietlić Wedla! Jeśli zastanawialiście się kiedyś, jak to się dzieje, że jeden przedsiębiorca odnosi wielki sukces, a drugi nie może przebić się przez konkurencję, być dzieje ojca czekolady, Karola Wedla, pomogą Wam to zrozumieć albo też zainspirują do działania.

Czas na recenzję Czasu Karola, pierwszego tomu przygód Czekoladowej dynastiiautorstwa Teresy Moniki Rudzkiej. Słodką chwilę zapomnienia zapewniło mi Wydawnictwo Marginesy, któremu pięknie za to dziękuję. Otrzymałam porządną dawkę słodyczy, od której tyłek nie rośnie – rozwiązane idealne.


Początki czekoladowej potęgi

Przenosimy się do roku 1841, kiedy to kobiety siedzą w domach, zajmując się gospodarstwem, a mężczyźni starają się zapewnić byt i dostatek swojej rodzinie. Tu ważne są: reputacja, konwenanse oraz pieniądze, ważne by nie dać się wziąć na języki i po prostu robić swoje. Ogromnej odwagi trzeba, by postępować wbrew ogólnie przyjętym zasadom i pożądanym zachowaniom – tylko nieliczni decydują się na takie działania. Wedlowie zdecydowanie wyprzedzili swoją epokę!

Poznajmy Joankę Miller, która wyrusza do Berlina, by podjąć pracę u państwa Wedlów. Karol – z urodzenia Niemiec, zaś Polak z wyboru – postanawia z czasem przenieść się do Warszawy, by tam stworzyć czekoladową potęgę (musicie wiedzieć, że to mężczyzna, który miał obsesję na punkcie czekolady do tego stopnia, iż cała jego rodzina patrzeć na słodkości nie mogła, taki mieli przesyt). Ciężką pracą, innowacyjnymi rozwiązaniami i dzięki śmiałym, acz przemyślanym posunięciom, dopnie w końcu swego, choć przed nim i jego rodziną 

Przyjrzymy się z bliska początkom polskiej firmy (Wedel otworzył małą cukiernię przy ulicy Miodowej w 1851 roku), wejdziemy między Wedlów i towarzysząc im w burzliwej codzienności, będziemy poznawać sekrety i historię rodziny, która miała ogromny wpływ na kształt i smak znanej nam wszystkim czekoladowej słodyczy. Nie zabraknie tu gorzkich refleksji i ociekających ciepłem wyznań – samo życie.


Czekolada łagodzi obyczaje

Czas Karola to zbeletryzowana opowieść o Wedlach – historia oparta na dostępnych źródłach i faktach, w której prawda zgrabnie łączy się z fikcją literacką. Taka mieszanka pozwala czytelnikowi na poznanie losów czekoladowych pionierów oraz zrozumienie, jak wielką rolę odegrali oni w rozwoju polskiej gospodarki. Dodatkowo ułatwia, a wręcz wymusza zżycie się z bohaterami tej powieści i wspólne przeżywanie ich wzlotów i upadków.

Pierwszy tom Czekoladowej dynastii obejmuje lata 1841-1902, a historia rodziny współgra ze znanym nam wizerunkiem pozytywistycznej Polski, choć warto w tym miejscu zaznaczyć, że wielokrotnie przekonany się o tym, iż Wedlowie wyprzedzili swoje czasy, np. zatrudniając panny w swojej pijalni czekolady. Autorka daje nam możliwość poznania ówczesnych obyczajów, z lekkością malując obraz społeczeństwa XIX wieku. 


Właśnie w trudnych czasach ludzie łakną pociechy i rozrywki, rzeczy błahych jak choćby czekolada. Aczkolwiek słyszałem, że ta ostatnia ma moc leczniczą. Dodaje odwagi i humoru bardziej niż nalewki na spirytusie.


Losy Wedlów przedstawiono w postaci klasycznej narracji, która jednak przeplata się z listami słanymi przez Joankę do rodzinnego domu. Uwielbiam takie zabiegi i bardzo doceniam oddanie głosu drugoplanowym bohaterom, którzy mają jednak spory udział w przebiegu zdarzeń. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: samodzielnie grają na emocjach czytelników, odsłaniają przed nami tę cząstkę siebie, która w trzecioosobowej narracji gdzieś umyka. Myślę, że wykorzystanie epistolografii było świetnym posunięciem – orzeźwiającym urozmaiceniem. 

Powiem Wam, że początkowo obawiałam się lektury tej powieści, bo właściwie – poza motywem przewodnim, czyli wielbioną przeze mnie czekoladą – co może być ciekawego w życiu jakichś tam ludzi, którzy stworzyli znaną firmę? Oj, jak bardzo się myliłam! Ta historia mnie pochłonęła, zaintrygowała i zachwyciła, kazała zastanowić się nad rolą kobiety w XIX wieku. Dałam się wkręcić i nie mogłam się od niej oderwać. Z uwagą śledziłam losy Karola i jego żony Karoliny (cudownie nakreślona postać!), a potem ich dzieci, które również odgrywają istotną rolę w tej opowieści – Emil szczególnie, np. to jego podpis znajdziecie na każdej kostce wedlowskiej czekolady.


Świat się zmienia, czy nam się to podoba czy nie.
Zatem musimy dotrzymać ku kroku.


Teresa Monika Rudzka w bardzo zgrabnym stylu wciągnęła nas w wir czekoladowych zdarzeń. Historia jest spójna, interesująca i bardzo... hm, realna? Okraszona sporą dawką humoru, z wyraźnym melancholijnym sznytem, pełna rodzinnego ciepła, wyzwań i trudnych decyzji. 

Nie mogę doczekać się kolejnej odsłony losów czekoladowej dynastii. Aż mnie skręca w środeczku, by poznać bliżej Jana (wnuka Karola, a syna Emila) i przekonać się, jaką rolę odegrał w tej historii. Przeczytam na pewno. Tymczasem polecam Waszej uwadze Czas Karola, a sama udam się po malutką kosteczkę słodkiej potęgi.